Grupa mieszana wiekowo - czy da się w takiej pracować?



Ktoś powie - w każdej grupie da się jakoś pracować, ale czy ,,jakoś" to dobrze? :)

Wszystko ma wady i zalety, grupa mieszana również. Ciężko określić czy to najtrudniejszy typ grupy, bo w czym łatwiejsza lub trudniejsza jest grupa 25 maluszków, które przez 3 miesiące płaczą i każda umiejętność wymaga wielu tygodni ćwiczeń lub grupa zerówkowa, u której trzeba dopracowywać tak wiele umiejętności niezbędnych w szkole. 

Zacznę od sfery społecznej, tej chyba najbardziej oczywistej w kwestii zalet.
Moja grupa liczy 25 dzieci, we wrześniu było to 7 - sześciolatków, 1 - pięciolatek, 7 - czterolatków, 7 trzylatków i 3 - dwu i pół latków. Mamy w tym rodzeństwa. Można by rzec - mieszanka wybuchowa, ale jedyne, co wybuchało w tej grupie to radość, wzajemne zrozumienie i wspieranie. 


O tym, że młodsze dzieci uczą się samodzielności i samoobsługi od starszych na pewno nie muszę mówić. Starszaki pomagają też w dniach adaptacyjnych: zachęcają do zabawy, pokazują salę a nawet podcierają nos! Uczą też młodszych zasad grupowych ,,Hej, sprzątamy po zabawie! Chodź pomogę ci posprzątać i pokażę gdzie to odłożyć". Starszaki to też ogromna pomoc w trakcie spacerów (przecież nawet chodzenia w parach trzeba się nauczyć, a chodzenie para za parą też może być wyczynem i długą walką). U nas starsze dziecko bierze za rękę młodsze - nikt nie marudzi, wszyscy chętnie to robią a dla nas to ogromna pomoc i usprawnienie wyjścia na spacer.  Dzięki temu korzystają też starszak - uczą się cierpliwości, empatii, troskliwości. Takie zajmowanie się młodszym kolegą w przedszkolu jest też dobrym przygotowaniem do przyjścia na świat młodszego rodzeństwa :) W adaptacji do przedszkola pomaga też fakt, że mamy w grupie rodzeństwa, zazwyczaj młodsze dziecko lepiej się adaptuje przy starszym bracie/siostrze.


A co ze sferą intelektualną i prowadzeniem zajęć?

Tutaj zaczynają się schody mniejsze i większe. Wszystko w tej kwestii zależy od dyrekcji i tego jak wspiera swoich nauczycieli. Na moją dyrekcję nigdy nie mogę narzekać. Jesteśmy w grupie we dwie, dwie nauczycielki. Jedna na początku roku deklaruje, że pod swe skrzydła bierze maluszki (5i6 latki) druga starszaki (2,5-4). Pracuje się w ten sposób o wiele lepiej, starszaki są w jednej sali (mamy tą sytuację że mamy oddzielną z dywanem i oddzielną ze stolikami) jednak to nie oznacza, że zawsze w trakcie trwania zajęć dydaktycznych jesteśmy oddzielnie, zazwyczaj dzielimy się w dniu wprowadzania litery lub trudniejszego materiału po to, aby starszaki skupiły się maksymalnie a młodsze dzieci żeby się nie nudziły, jednak większość zajęć prowadzimy razem. Jak to robimy?
Złota zasada - to samo zadanie, ale inny stopień trudności. Przykładowo - ćwiczymy czytanie, więc starszaki czytają zdania lub sylaby, a maluszek ma podać samogłoskę; liczymy? starszaki dodają 7+2 a maluszki 1+1; głoskujemy? Starszaki owszem a maluszki dzielą na sylaby. Tak samo działają prace plastyczne: maluszki malują farbami a starszaki tną, kleją i malują - oczywiście nie zawsze tylko to ;)

Starszaki gdy skończą swoją pracę mogą też pomóc dzieciom młodszym - nikt się nie nudzi a my mamy pomocników ;)

Nasza grupa uwielbia gry a hitem jest memory, w które wszyscy grają bardzo zaangażowani i każdy osiąga sukcesy.


Na indywidualną pracę ze starszakami nad trudniejszym materiałem pozwalamy sobie już bez udziału maluszków, w drugiej sali przy kartach pracy i zadaniach dodatkowych.

Dzieci starsze podczas zajęć z młodszymi są też bardziej zmotywowane - pokazują co potrafią, dzielą się wiedzą, wspierają.

Jestem wielką fanką Planu Daltońskiego, bardzo lubię pracę w grupie mieszanej, pracuje mi się lepiej niż w jednowiekowej, jednak jak już wspomniałam - dużo zależy tu od dyrekcji. Nie wyobrażam sobie jednej nauczycielki w grupie 25 dzieci w różnym wieku.


A Wy? W jakiej grupie wiekowej pracujecie? W jakiej pracuje Wam się najlepiej? 

Komentarze